Blog > Komentarze do wpisu
Najdroższa ryba świata

czyli smutny los ryb na wyspie :)

Ta historia przytrafiła sie mojemu koledze. Wrócił z ryb - z obfitym połowem zresztą - i zabrał się do patroszenia. W tym momencie do kuchni wszedł współmieszkaniec - Anglik. Skąd to masz? - zapytał podejrzliwie. Jak to skąd? Własnoręcznie złowiłem - odparł z dumą mój kolega. Anglik popatrzył z niedowierzaniem. Chyba żartujesz? Gdzieś to złapał? - A w jeziorku między Morrissonem a Ashleigh. Anglika jakby raziło gromem. Czyś ty doszczętnie zgłupiał? Przecież to jest zabronione...Masz na zbyciu tysiąc funtów?

No i wyszło szydło z worka. Zabranie złowionej przez siebie ryby do domu grozi karą do tysiąca (sic!) funtów. Po złowieniu rybę obowiązkowo wrzuca się z powrotem do rzeki (jeziora,, kanału, morza - niepotrzebne skreślić). Ma to oczywiście swoje plusy i minusy - prawdopodobienstwo złowienia taaaakiej sztuki jest niepomiernie wyższe niz w Polsce (tym bardziej że wody czystsze). Jednak jeść tego nie można...

Te ryby są po prostu niejadalne - mówił mi znajomy Anglik, który pół swojego czasu spędza z wedka w dłoni. Karpie śmierdzą mułem i szlamem, czuć, jak sie wyłowi... Z niedowierzaniem, prawie jak bajki o żelaznym wilku słuchają naszych rodzimych wigilijnych opowieści. Znam takich, co w trzymanie karpia w wannie po prostu nie wierzą, uważając że przydajemy sobie splendoru niesamowitymi opowieściami. Przed ostatnią Gwiazdką dziennikarz znanego szmatławca - The Sun - próbował udowodnić przygodnie spotkanym Polakom że karpie sa niejadalne. Pomijam klapki na oczach tego dziennikarzyny, godne zaiste rasowej brytyjskiej chabety, jedzenie ryb słodkowodnych nie jest w Anglii przyjęte. Z ryb pływających nie w morzu lubi się wyłącznie pstrągi.

Zresztą w tym od zawsze wyspiarskim kraju (choć czasem odnoszę wrażenie że to wyspa sporo oddalona od morza) ryby nie cieszą się taką popularnością na jaką zasługują. W moim czterdziestotysięcznym mieście jest tylko jeden sklep rybny (fishmonger), i to mało popularny; w supermarketach ciężko dostać cokolwiek poza łososiem, pstrągiem i dorszem. I najdziwniejsze że na tym bezrybiu połowa kraju (z badań wynika że 51 procent) je rybę na obiad! Oczywiście mowa o legendarnej fish and chips, absolutny obowiązek dla kazdego turysty i proza życia dla Wyspiarzy. Frytki posypuje się solą i kropi octem słodowym (nieco innym od znanego nam octu spirytusowego czy winnego), ryba zaś jest pieczona w cieście, najcześciej rozmrożona przed smażeniem co daje jej mazistą konsystencję i nierozróżnialny smak. W zasadzie wszystko jedno czy to dorsz czy łupacz - smakuje tak samo.

Jednak Anglicy traktują ją jako ikonę kulturową. Kiedyś któraś z bardziej radykalnych organizacji ochrony praw zwierząt postanowiła przeprowadzić kampanię na rzecz zrezygnowania z ryby do obiadu. Rzadko się zdarza aby garstka wariatów wywołała aż tak silne powszechne oburzenie, podsycane umiejętnie przez bulwarowa prasę.

Jednak miłośnikom prawdziwych, smacznych ryb proponowałbym mimo wszystko zamieszkać w innym kraju.

 

ryby2

Ci chłopcy, poza satysfakcją ze złowionej ryby i miło spędzonym popołudniem, nic stąd nie zabiorą.

 

fishchips

Słynne angielskie Fish and chips w pełnej krasie. Smakuje podobnie jak wygląda a o gustach nie ma dyskusji. (fot. public domain)

czwartek, 07 czerwca 2007, kicior99

Zobacz podobne

  • Anglicy nie gęsi i swój ser mają

    czyli dyskretny urok pleśni Ta sytuacja stoi mi przed oczyma jakby wydarzyła się przed chwilą. Był rok 1981, tuż przed stanem wojennym. Młodszy brat, wysłany do

  • Śniadanie za funta

    czyli niedzielne rozterki Sklepy w Anglii w niedziele czynne są w zasadzie od dziesiątej do szesnastej - dotyczy to dużych supermarketów. Dla kogoś, kto wrócił

  • Zaglądamy Anglikom do kanapek

    czyli Wielkanoc cały rok Angielskie sklepy spożywcze długo kryły dla mnie wiele tajemnic, wstyd sie przyznać, ale do tej pory nie wszystko jest dla mnie jasne,

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2007/06/07 09:15:32
Francuzi tez gardza karpiem, ale podobno kloszardzi lowia je w Sekwanie. Strach pomyslec czym taki karp jest nafaszerowany.

-
2007/06/07 09:18:03
W Sekwanie są karpie? Z tego co widziałem w Paryżu wątpię że o ile tam są ryby, to nadają się do jedzenia. Smakoszami karpi są natomiast Niemcy. Wiedzą co dobre :)
-
2007/06/07 10:34:12
Za ryby w ogóle a jusz szczególnie karpia w galarecie oddam wszystko.
-
Gość: , *.jaskom.pl
2007/06/07 10:41:03
Ps.Przepraszam za tego BYKA.
-
Gość: , *.proxy.aol.com
2007/06/07 12:53:07
kloszardom i tak juz wszystko jedno - byle napchac brzuch.
-
Gość: Michał, *.promax.media.pl
2007/06/08 02:06:54
No faktycznie, moze sie odechciec jesc rybki :-)
-
2007/06/08 04:02:54
W Anglii (przynajmniej mojej części) wody są czyste i nie obawiałbym sie niczego zjeść. Złowić już prędzej :)
-
Gość: , *.leed.cable.ntl.com
2007/06/10 02:10:23
Wbrew dość powszechnej opinii wrzucanie połowu do wody nie jest spowodowane obowiazujacym prawem, a zwyczajem.
Ryby można legalnie zabrać ze sobą/
-
2007/06/10 05:56:42
nie sprawdzałem sam w kodeksach, natomiast wiele osób mówiło mi że to nielegalne. Zapytam prawnika.

Najlepsze Blogi
Blog edytowany na licencji:
Teksty i fotografie autora udostępnione na licencji cc-by-sa-3.0. Można je dowolnie kopiować i modyfikować, publikując informacje o autorze i odnośnik do tej strony, za wyłączeniem zastosowań komercyjnych. Wszelkie modyfikacje tekstów i zdjęć także muszą być rozpowszechniane na tej samej licencji. W pozostałych przypadkach obowiązują licencje podane pod materiałami.
Google PageRank Checker

Blog ze stajni: