Blog > Komentarze do wpisu
Śmierć jak z portalu

czyli o tajemniczej fali samobójstw w Bridgend

Siedmioro młodych ludzi z małego południowowaliskiego miasta Bridgend popełniło w tym roku samobójstwo. Kolejnych kilkunaścioro próbowało to zrobić. Za wiele jak na przypadek. Do tych samych wniosków doszła policja, która pilnie zaczęła się przypatrywać masakrze w Bridgend. Na początku nie znaleziono punktów wspólnych tych tragicznych zgonów i śledczy gotowi byli zrzucić wszystko na okrutny przypadek. W końcu jednak udało sie znaleźć wspólny mianownik...
Jest nim Bebo - popularny w Anglii serwis społecznościowy. Wszyscy zmarli brali czynny udział w życiu społeczności internetowej, bywało, że przesiadywali na Bebo kilka godzin dziennie.
Charakterystyczne, ze po śmierci każdego z tych młodych ludzi na witrynie od razu ukazywały się strony żałobno - kondolencyjne. jak po śmierci siedemnastoletniej Nataszy Randall, która podcięła sobie nadgarstki. Strona informująca o śmierci dziewczyny pojawiła sie kilka godzin po zgonie, zgromadziła 345 członków i odwiedzono ją ponad dwa tysiące razy. Na srtronie można obejrzeć zdjęcia i filmy Nataszy, dokonac okolicznościowego żałobnego wpisu.
Podobne wydarzenia towarzyszyły śmierci pozostałych sześciorga bardzo młodych ludzi. Na tej poodstawie wysnuto wniosek, że głównym powodem fali samobójstw była... chęć popularności, zaistnienia w świadomości internetowej społeczności, zaimponowania wirtualnym kolegom. Nie udowodniono dotychczas, że wszystkie osoby z tego kregu znały sie w świecie rzeczywistym i łączyło je coś wiecej niż wielogodzinne ślęczenie w sieci.
Najokrutniej brzmią słowa matki jednego z chłopców: Wiem, że on w Bebo przesiadywał całymi dniami. Podejrzewam, że zabił się, bo pokłócił się wcześniej z którymś z kolegów w internecie". Szczegółów nie zna, jak i inni rodzice młodych ofiar szaleństwa.
Serwis społecznościowy - dla tych, którzy tego nie wiedzą - to coś więcej niż normalna strona, blog czy czat. W zasadzie to wszystko w jednym: można tam wejść, aby podyskutować, poczytać strony innych użytkowników, wypowiedzieć sie na forumczy zagrać. W Polsce dopiero zyskują sobie prawa obywatelstwa, na Zachodzie znane sa już od co najmniej dwóch lat. Taką namiastką jest znany nam wszystkim serwis "Nasza klasa" czy "fotka". W każdej z tych internetowych społeczności występują siłą rzeczy zjawiska znane z życia rzeczywistego. Z ta tylko różnicą, że w internecie są o wiele bardziej sugestywne, przybierają nieco inne formy.
Serwisy te są atrakcyjne zwłaszcza dla młodych ludzi, gdyż pozwalają, o wiele lepiej niż w rzeczywistości, kreować własną osobe, skoncentrować się na własnych zaletach i zainteresowania, odwrócic uwage od swych własnych słabych stron. W rozwiniętych społeczeństwach rtypu zachodniego, jak na przykład brytyjskim, taka forma życia społecznego stanowi świetną alternatywę dla sennego życia małego miasteczka, jakim jest Bridgend. Charakterystyczne, ze ulice mieścin tego typu nie zaludniają się wieczorem młodymi ludźmi, a w pubach przeważa publiczność dobrze po trzydziestce. Trudno znaleźć jakieś formy tworzenia społeczności młodych. Można więc przypuszczać, że większość z nich siedzi przed ekranem i prowadzi własne życie...
Nie wiadomo, czy hekatomba w Bridgend jest tylko ewenementem, czy też pionierskim elementem nowego stylu zycia. Zanim jednak opdpowiemy sobie na to pytanie, zróbmy coś, póki nie jest za późno...

Natasza i strona na jej cześć. (fot. telegraph.co.uk)

bridgend2

Nudne nijakie Bridgend. Ale to chyba nie powód aby popełniać somobójstwa? (for. tripadvisor.es)

środa, 23 stycznia 2008, kicior99

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do notki:
Komentarze
2008/01/23 23:22:30
Czuję,że ktoś ich sprowokował. Ale jest możliwe,że to się stało. Podobne zdarzenie miało miejsce w moim liceum, choć na o wiele mniejszą skalę. Co prawda ludzie Ci się znali ale... zabiły się dwie osoby, kilka zdołano uratować(rodziny ich przypilnowały). Ale atmosfera była zaraźliwa. Sama miałam w tym okresie myśli samobójcze, choć nie znałam tych ludzi osobiście. W szkole kiepsko się działo... prześledziłabym ich relacje z nauczycielami i rodzicami. Sam internet to chyba za mało. W końcu zapewne wszystkie nastolatki z tego miasteczka są zapisani do Bebo, wiec to żaden wyznacznik.
-
2008/01/25 00:52:50
p.s. Twój wpis natchnął mnie do głębszych przemyśleń.... o TUTAJ
-
2008/01/25 05:44:40
Tekst znakomity, polecam Czytelnikom, szkoda że nie mogę puścić trackbacka... jednak absolutnie się z nim nie zgadzam.
Każda policja świata, walijskiej Heddlu nie wyłączając, mając do czynienia ze zjawiskiem zakrawającym na hekatombę, zacznie szukać punktów wspólnych. A co może być punktem wspólnym w takim Bridgend czy Maesteg? Ta sama szkoła? To samo podwórko? Sama przyznasz że to trochę mniej niż ta sama grupa społecznościowa, która stwarza o wiele więcej możliwości. Chodzi o te słynną anonimowość. Mam sporo znajomych, z którymi kontaktuję się zarówno w realu jak i przez internet. I wiesz co zauważyłem? Że na sieci posuwam się o wiele dalej w stosunku do nich niż w życiu rzeczywistym, właśnie na zasadach podkorowo zakodowanej anonimowości. Jest tylko jeden wyjątek ale właśnie dlatego jest wyjątkiem :) (osoby znające mnie doskonale wiedzą o kogo chodzi i dlaczego).
Złamać pewną społecznie obwarowaną barierę w zwykłej rozmowie jest bardzo trudno, a bariera śmierci do takich należy. Czasem, grasując na czacie zdarza mi się w rozmowach z absolutnie nieznajomymi osobami poruszać takie tematy, których na żywca nie dotknąłbym ani nawet się nie zbliżył. Niektóre z nich dotyczą śmierci właśnie.
Trudno przy tym przypuszczać, że taka rozmowa nie zostawi śladów w psychice, a im bardziej wyalienowana będzie taka jednostka, tym ślady te będą większe i mogące skończyć się rzeczywistymi reakcjami. Przy wrażliwości młodych ludzi wcale o to nietrudno.
Który z młodych nie myślał o samobójstwie? podejrzewam że każdy i piszący te słowa również. Reszty już nie muszę tłumaczyć, starałem sie pociągnąć rozumowanie do momentu, kiedy wszystko będzie jasne... Tak samo myślała również Heddlu. Nie dziwie im się, .
-
2008/01/25 13:40:13
Odpowiedziałam Ci na swoim blogu. W każdym razie Twoje spojrzenie na tę sprawę jest bardzo ciekawe. Nie do końca się z nim zgadzam,ale dużo jest sensu w tym co piszesz :)
-
Gość: m, chello089077148137.chello.pl
2008/02/01 10:49:01
kiciorze, IMHO trafiłeś w sedno w ostatnim zdaniu notki.

Moim zdaniem, choć trudno w to uwierzyć problemem właśnie była nuda. Użyję raczej wątłych argumentów (to kwestia guts, nie szkiełka i oka :) ), ale nudne życie w depresyjnym Bridgend raczej łatwiej doprowadzi kogoś do myśli samobójczych niż np. karnawał w Rio.

Jakiś czas temu w wybiórczym Dużym Formacie był artykuł o 4 kolesiach z jakiejś przygranicznej polskiej wsi. Mimo, że na swój sposób kreatywni (tuning malucha, kombinowanie w szarej strefie), to 4 absolwentów technikum popełniło samobójstwo jeden po drugim...

Oba przypadki łaczy właśnie to - senna miescina i wiek nastoletni, kiedy dzieckiem się już nie jest, a dorosłość nie pociąga (brak widocznych perspektyw)
-
Gość: M, chello089077148137.chello.pl
2008/02/01 10:55:12
Co do tropu "inspiracje samobójcze poprzez społeczność netową"... Hmm

www.wired.com/culture/lifestyle/news/2007/04/2channel

Ctrl+F "Mass Suicide"

Ale wg mnie dziwne, że Brightend case brak wspólnych elementów w samobójstwach: ten sam sposób, jakiś charakterystyczny elemet (róża, fryzura emo... sorry. Kiepski, czarny humor. Załóżmy, że to moja reakcja obronna)
-
Gość: pineska, general-ld-220.t-mobile.co.uk
2008/02/19 19:09:32
takie 2 "male" szczegoliki: Natasha nie podciela nadgarstkow tylko powiesia sie, a zdjecie powyzej wcale nie przedstawia Bridgend

Blog współpracuje z:


Rankingi bloga: Najlepsze Blogi

Ten blog poleca:
Brittabella
Funny East
Antoś i Emilka
Kamykowa rodzinka
Vierablu
Kokain
Zgryźliwy
Dublinia
Podróż na Południe
Eela
Prosto z lasu

Blog edytowany na licencji:
Teksty i fotografie autora udostępnione na licencji cc-by-sa-3.0. Można je dowolnie kopiować i modyfikować, publikując informacje o autorze i odnośnik do tej strony, za wyłączeniem zastosowań komercyjnych. Wszelkie modyfikacje tekstów i zdjęć także muszą być rozpowszechniane na tej samej licencji. W pozostałych przypadkach obowiązują licencje podane pod materiałami.


Blog ze stajni: