Blog > Komentarze do wpisu
Tajemnica żółtego wiaderka

czyli zaskakująca Kornwalia

Już po urlopowym wyjeździe. Kornwalia, ale nie ta z Penzance i Edenem a inna, północna, może trochę zapomniana i niedoceniona. Będzie jeszcze sporo pisania, oglądania. Na razie jednak pozostaję w urlopowym nastroju i pokażę to, co mnie zdziwiło, zaskoczyło, rozśmieszyło... Jak lato to lato.

dscf0413

Po przekroczeniu jednego z tych mostów jesteśmy w Kornwalii. Ten niższy, cięższy to most kolejowy Księcia Alberta, zbudowany w połowie XIX w. przez Isambarda Brunela i w swoim czasie był budowlą na wskroś nowoczesną, ba, rewolucyjną. Niezmiennie cieszy oko do dziś.

dscf0116

Newquay. Miejscowość zdominowana przez surferów, mekka amatorów szybkiego i intensywnego (cokolwiek miałoby to znaczyć) wypoczynku. Zawsze zatłoczone i zawsze za drogie; gdy podsumowałem wydatki z jednego dnia, z miejsca zapakowałem się w najbliższy autobus.

dscf0123

To dopiero przedszkole surfa: w oczekiwaniu na wielką falę. Podstawa tego szaleństwa to zrozumieć falę i jej ruchy, a do tego wystarczy mała deska za 10 funtów. Jak widać, niektórzy z emocji nie zwracają uwagi na inne okoliczności, jak ten zapalony surfista po prawej...

dscf0136

A to rozrywka dla nieco starszych dzieci. Nazwa sklepu - "Tanie chlanie". Takie coś możliwe jest tylko w Newquay. Złośliwi mówią, że latem spożycie alkoholu w tym młodzieżowym kurorcie jest wyższe niż w Londynie. Skutki zaś takie, jak opisałem w poprzednim wpisie. Nawiasem - jakoś nie zauważyłem, by ktokolwiek przejął się apelem a w mieście na ten temat cicho.

dscf0160

Uciekam z Newquay do Padstow. Piętrowy autobus spowodował zapchanie drogi i kilkunastominutowy korek. Ale nie ma co narzekać - podobno w Szkocji drogi są jeszcze węższe. Kierowca pozwolił mi wyjść i zrobić zdjęcie, bo, jak stwierdził - prędzej ziemia się zapadnie niż on ruszy z miejsca.

dscf0225

Z tej strony Padstow nie wygląda zbyt atrakcyjnie; małe senne miasteczko. Ale to tylko pozory.

dscf0343

Tak wygląda z bliska. I zawsze zatłoczone, niezależnie od pory dnia, pełne sklepików, kawiarenek i zaułków. Właśnie tu po raz pierwszy w życiu (zgroza, nie?) dałem napiwek, kelnerowi w poważnym wieku dwunastu lat. Tak już jest w Kornwalii, że jeśli ktoś ma biznes sezonowy, a o taki tu przecież najłatwiej, to pracuje przy nim cała rodzina, bywa że z psem włącznie, i nikt nie myśli o wakacjach.

dscf0325

Dzieciom się wszystko wybacza i to nie tylko w Kornwalii. Tu mały łowi ryby przy czerwonym kobylastym zakazie. A tatuś uczy.

dscf0335

Zastanawiałem się, co ci młodzi kombinują i co takiego jest w tym żółtym wiaderku, nad którym zatrzymywało się wielu przechodniów.

dscf0337

Z ciekawości zobaczyłem - i sfotografowałem. Pogłaskać nie miałem odwagi. Połowy krabów są bardzo popularne w Kornwalii a skorupiak - lokalnym przysmakiem.

dscf0241

Tintagel - stary budynek poczty, liczący sobie ok. 600 lat, z okolicznościową ekspozycją w środku. Zbudowany z miejscowych skał, pokryty dachem z licznie tu występujących łupków. Rolę poczty pełnił w XIX wieku; gdy wybudowano nowy gmach, ten przeznaczono do rozbiórki. Dość przytomnie zainteresował się nim National Trust i w r. 1903 wciągnął go na listę zabytków. Mój typ: bez wątpienia najładniejsza budowla, jaką zobaczyłem podczas tego wyjazdu.

dscf0257

Tak wchodzi się na zamek legendarnego króla Artura. Mimo że nad morzem - wysoko i stromo. Miny turystów mówią same za siebie.

dscf0278

Przyznaję bez bicia - nie miałem odwagi wspinania się po tym urwisku. Podziwiałem wczesnośredniowieczną ruinę z daleka i zaoszczędziłem 4.50 na oglądaniu zabytkowych kamulców z bliska.

dscf0200

Zacumowali na piachu? Tak by to wyglądało...

dscf0209

Nie, to tylko odpływ. To samo miejsce po pół godzinie.

dscf0187

Kornwalia tonie w kolorach i kwiatach. W zasadzie nie widziałem miasta ani wioski, która nie byłaby ukwiecona lub ozdobiona w inny sposób. Pieniędzy na to nie szczędzi żadna rada gminna. Biednie - bo Kornwalia jest biedna - ale za to czysto i bardzo estetycznie.

dscf0275

Konik morski? Raczej oceaniczny... Też piękno, tyle że zupełnie innego rodzaju.

dscf0290

Kiedyś narzekałem na wąskie ławki na przystankach. Tu jednak padł rekord.

dscf0380

Ostatni dzień przeznaczyłem na Boscastle. Zabytkowy port z XVI wieku. Zwróćcie uwagę na wcale nie nadmorski charakter tej okolicy.

dscf0381

A to pięćdziesiąt metrów dalej - ujście do Atlantyku.

dscf0415

Do zobaczenia jak najszybciej!

aaa

I zasłużony wypoczynek!

Fot. autora - jeśli pożyczasz, zabierasz, kopiujesz, nie mam nic przeciwko, proszę jedynie o podanie źródła i autora.

 

poniedziałek, 24 sierpnia 2009, kicior99

Polecane wpisy

  • Surfing safari

    czyli deszczowe wakacje Cóż, może następnym razem trafię na lepszą pogodę. Choć jak widać - niektórych nie odstraszyla... A tu dowód na to, że jednak można surf

  • I znów wiosna

    czyli odkurzam sprzęt i w drogę Trochę się u mnie ostatnio zmieniło (a pewnie zmieni się więcej) więc bywam tu razdko. Ostatnio jednak, mimo poważnej astmy (a m

  • Z wykrzyknikiem!

    Czyli czekamy na polskie upały Od kilku lat intrygowała mnie pewna sprawa. Otóż moją ulicą przejeżdża autobus dalekobieżny z Londynu, a tam, gdzie jest miejsce

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2009/08/25 01:25:56
Ach, ta ukwiecona Kornwalia - super! Brakuje mi miejscami takiej estetyki i czystości w mieście, w którym teraz mieszkam :(
-
kicior99
2009/08/25 01:31:31
Można narzekać że na granicy kiczu, można psioczyć, owszem. Wysublimowanej współczesnej estetyki typu szkło i aluminium tu nie ma. Może trochę przaśnie, ale za to niepowtarzalnie i nawet pstrokaciznę można wybaczyć :)
-
2009/08/25 11:12:45
Pstrokaciznę wybaczam bo lubię ukwiecone domy. Bardzo podobaja mi sie wszystkie widoki a najchetniej zamieszkałabym w jednym z tych domków na skalnych górkach na plaży.
-
kicior99
2009/08/25 12:26:59
Na te domki jest wielu amatorów :) Prawdę mówiąc właśnie zabudowa Kornwalii jest tym, co przyciąga oko od razu.
-
Gość: ponczekzwalerianom, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2009/08/27 00:58:10
Czuję pewien niedosyt po przeczytaniu tekstu: przypuszczałem, że swój protest w kwestii bojkotu Newquay wyrazi Pan bardziej ekspresyjnie.
Sądziłem nawet, że będziemy mieli okazję zobaczyć na zdjęciach Pana własną osobistą postać na desce sunącej po szczycie szaleńczo piętrzącej się fali, uchwyconą w dramatycznej pozie ukazującej doskonały, wykonywany z profesjonalnym znawstwem tematu, balans ciałem ;-)
Domyślam się jednak, że mikrość fal przeszkodziła Panu w przeprowadzeniu akcji protestacyjnej ;-)

Nie wiem czemu, ale stary budynek poczty w Tintagel skojarzył mi się z chatką Baby Jagi, tyle że w wersji lux - coś w rodzaju willi albo rezydencji głównej. Aż prosi się o las, który mógłby otoczyć ten budynek, dodając miejscu tajemniczości.

Mały wtręt "etymologiczny" :-)
Oczywiście nie "kamulce", ale kamloty - przypuszczam, że to właśnie ten wyraz w języku polskim służy do określania ruin zamku króla Artura. Trudno się w pierwszej chwili zorientować, bo dała tu znać o sobie (jakże częsta w naszym języku) oboczność: Camelot - kamlot. Po prostu "e" uległo z czasem zanikowi ułatwiając wymowę ;-)
-
kicior99
2009/08/27 01:11:21
Pewnie że kamloty, cóż za niedopatrzenie! Biję się w piersi.
Co do surfowania - istnieją pewne teorie (głosi je zwłaszcza niejaki Misiek z irc-owego kanału #Nonsensopedia), że samo moje wejście do morza spowodowałoby tsunami i automatyczne podniesienie poziomu morza, liczne powodzie od Bretanii aż po Szkocję. Nie chcąc tak narażać świata, postanowiłem jednak do wody nie wchodzić. Inna sprawa, że obserwując wyczyny surfistów nabierałem coraz większego zwątpienia co do prawdziwości prawa Archimedesa... Pozdrawiam :)
-
Gość: misiek95, *.tvk.torun.pl
2009/08/27 09:28:05
No a co, gruby, nie podniósłby się? I nie wchodź do wody, nie wchodź, bo Holandię zalejesz, terrorysto ingliszoski jeden :P
-
2009/08/27 12:14:36
Czy z tej relacji mogę również wyciągnąć wniosek, że jak zapakuję się w plecak i zgarnę namiot, to gdy dotrę do Kornwalii bez samochodu, jakoś sobie poradzę?
-
kicior99
2009/08/27 17:33:40
Ja korzystałem z sieci autobusów greyhound west.. Kupuj bilety tzw. daily rover za 7 funtów na dzień i dojedziesz właściwie wszędzie. Kiedyś włóczyłem się po Kornwalii kolejowym "roverem" w wersji bilet ważny 7 dni - trzy dni z tego do wykorzystania w całej Kornwalii i Devonie. Ogólnie komunikacja regionalna jest niezła.
-
Gość: ponczekzwalerianom, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2009/08/28 01:12:01
Oj tam... Po prostu ma Pan czym balansować :-) W odróżnieniu od tych chudych szczap, przy których nawet deska surfingowa wydaje się mieć nadwagę :-)

Natomiast Pana zdolność do samodzielnego generowania fal najpewniej wzbudziłaby u surferów - z natury rzeczy uzależnionych od sił przyrody - zazdrość pomieszaną z podziwem :-)

Jestem pewien, że widząc jak Pan sam wytwarza falę, po czym chwacko na nią wskakuje (i niby przypadkiem spryskuje ich lekką bryzą wywołaną skrętem deski), zzielenieliby z zawiści, a może nawet zaprezentowali rozdziaw pyszczków i wytrzeszcz oczu, wpadając w kilkugodzinny stupor wymagający interwencji wykwalifikowanego personelu medycznego wyposażonego w aparaturę do elektrowstrząsów ;-)

Również Pana pozdrawiam :-)
-
Gość: dada, *.cable.ubr10.shef.blueyonder.co.uk
2009/09/02 17:32:06
te "lawki" na przystankach sa juz bardzo powszechne prawie w calej Anglii... strasznie niewygodnie sie na nich siedzi.

Najlepsze Blogi
Blog edytowany na licencji:
Teksty i fotografie autora udostępnione na licencji cc-by-sa-3.0. Można je dowolnie kopiować i modyfikować, publikując informacje o autorze i odnośnik do tej strony, za wyłączeniem zastosowań komercyjnych. Wszelkie modyfikacje tekstów i zdjęć także muszą być rozpowszechniane na tej samej licencji. W pozostałych przypadkach obowiązują licencje podane pod materiałami.
Google PageRank Checker

Blog ze stajni: