Blog > Komentarze do wpisu
Globalna wioska

czyli skutki nieodpowiedzialnego pomysłu

Czasem mam nieodpowiedzialne pomysły, których skutki są wręcz szokujące. Tym razem zaczęło się od tego, że korzystając z wolnego czasu chciałem się poduczyć szwedzkiego. Jako że według mojej pani od biologii organ nieużywany zanika, czasem robię sobie takie powtórki, nadto szwedzki uwielbiam i chciałem również przyjemnie i beztrosko spędzić czas. Podręcznik i nagrania jakoś zdobyłem z neta, jednak zabrakło mi gramatyki i słownika. Udałem się zatem do wydawałoby się najodpowiedniejszego miejsca - do księgarni Waterstonesa, z reguły dobrze zaopatrzonej. W pierwszej, w Taunton, poza mało profesjonalnym ale za to wściekle drogim podręcznikiem z serii Teach Yourself, nic nie znalazłem. Pomyślałem, że lepiej będzie w mieście uniwersyteckim, zatem skorzystałem z przesiadki w Exeterze aby odwiedzić księgarnie. I znów totalna porażka - oprócz wymienionego już podręcznika znalazłem jedynie słownik Berlitza, mniejszy od paczki papierosów.
Półki z podręcznikami do języków obcych mniej więcej znam. Na samym czele dumnie znajduje się francuski, najczęściej nauczany w szkołach. Nie ma problemów także z niemieckim, włoskim i hiszpańskim, również wykładanym w tutejszych szkołach. Kłopoty zaczynają się dopiero, gdy chce się kupić coś dla zaawansowanych - z reguły lwia część to materiały dla początkujących, ale przynajmniej są porządne słowniki i gramatyki. A inne języki? Co ciekawe, nie jest trudno o materiały do języka polskiego, powiedziałbym nawet, że patrząc przez pryzmat angielskich księgarń jest to jeden z popularniejszych języków nienauczanych w szkołach. Można jeszcze od biedy znaleźć materiały do rosyjskiego lub portugalskiego.

Czemu zatem Anglicy wyrażają tak małe zainteresowanie szwedzkim czy niderlandzkim? Co prawda szwedzkim mówi niecałe 7 milionów osób, jednak jest dość powszechnie zrozumiały w całej Skandynawii - powierzchniowo 1/4 Europy. Zaczynałem zastanawiać się nad przyczynami tego dziwnego zjawiska. Nie jest nią bynajmniej niechęć Anglików do języków obcych, bo jednak w tej dziedzinie wydaje się i to sporo. Rozwiązanie chyba jest inne. Otóż, jeżdżąc po Europie, zauważyłem, że Szwecja i Holandia są krajami, w których znajomość języka angielskiego jest najpowszechniejsza. Jadąc do Szwecji szwedzki jest naprawdę mało przydatny, chyba, że podejmuje się skomplikowaną pracę zawodową. Na potrzeby życia codziennego starczy angielszczyzna. A w to Anglikom graj... Tak więc niektóre kraje są ukarane za ich nowoczesne podejście do nauczania języków obcych. Choć szwedzka muzyka jest w Anglii lubiana i ceniona, dotyczy to wyłącznie zespołów, które śpiewały lub śpiewają po angielsku - ABBA, Ace of Base, Roxette. Choć w Anglii bardzo popularna jest szwedzka literatura kryminalna - Wallandery, Nesbo czy Larsson - wystarczą tłumaczenia amerykańskie, nawet czasem nieprzystosowane do brytyjskiej ortografii.  Wygląda na to, że Szwedzi pogodzili się z tym i odpuszczają jakąkolwiek ofensywę językową. Pewnie się cieszą, że są pierwsi w wyścigu do globalnej wioski. Tylko takim malkontentom jak ja to się niezbyt podoba...

DSCF1924

Niektórym marzą się napisy w jednym języku na całym świecie...

środa, 03 sierpnia 2011, kicior99

Polecane wpisy

  • Porada dnia – zabawa w zdanie

    Porada na dziś Dziś zaproponuję wam zabawę w zdanie. Nie wymaga wiele czasu, można przeprowadzić ją na przykłąd czekając na autobus nlub obierając ziemniaki w k

  • Skoovka i zasoovka

    czyli Anglicy pozbywają się regułek Zacznę mało sensacyjnie, i może trochę nietypowo. Otóż ortografię możemy z grubsza podzielić na fonetyczną - co przekłada si

  • Mądrej głowie...

    czyli w krainie powiedzonek Zawsze byłem zdania, że to język wystawia najlepsze świadectwo ludziom. Obiegowe powiedzonka, o wiele bardziej efemeryczne niż uswię

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
nudniejszy
2011/08/03 00:26:50
Mnie się też nie podoba, ale to chyba nie tylko w Anglii tak jest. W Niemczech nie jest dużo lepiej, do mniej popularnych języków dostanie się tylko podstawowy kurs Langenscheidta, a słownik jeżeli to mini turystyczny. Na całe szczęście jest net, można się z tego Langenscheidta podstaw nauczyć a potem sobie zamówić coś z kraju docelowego.
-
kicior99
2011/08/03 09:47:48
Pełna zgoda. To może zaczniemy dostrzegać coś ciekawego w Polsce? Cudze chwalicie... U nas wydaje się podręczniki do rzadszych języków, taki np. Troll 1 i Troll 2 to pozycję, których mogą nam pozazdrościć nawet Pons i Langenscheidt. Szkoda tylko, że tak doskonałe podręczniki jak np. gramatyka fińska Kudzinowskiego nigdy nie wyszły powyżej skryptów uniwersyteckich...
-
nudniejszy
2011/08/03 18:54:13
Mam wrażenie (może to tylko wrażenie) że im mniejszy kraj, tym bardziej interesują się tym co się dzieje w innych krajach - np. w fińskich wiadomościach jest dużo więcej o Europie wschodniej niż na przykład w niemieckich (chociaż oczywiście przede wszystkim mówią o sąsiadach, Skandynawii i Rosji).
-
2011/08/04 10:35:42
Powodzenia w nauce szlifowania kolejnego(którego to już?) jezyka.

Najlepsze Blogi
Blog edytowany na licencji:
Teksty i fotografie autora udostępnione na licencji cc-by-sa-3.0. Można je dowolnie kopiować i modyfikować, publikując informacje o autorze i odnośnik do tej strony, za wyłączeniem zastosowań komercyjnych. Wszelkie modyfikacje tekstów i zdjęć także muszą być rozpowszechniane na tej samej licencji. W pozostałych przypadkach obowiązują licencje podane pod materiałami.
Google PageRank Checker

Blog ze stajni: