poniedziałek, 05 września 2011
Trochę prywaty...

Zapraszam na mój nowy blog. Tematycznie nieco Inny. Przyjemnej lektury!

00:33, kicior99 , varia
Link Komentarze (6) »
niedziela, 10 października 2010
Czas na małe zmiany

czyli coś dla zdziwionych

Wiem, że ostatnio pojawiam się rzadziej, co wcale nie znaczy, że mnie nie ma. Postanowiłem  wprowadzić kilka zmian graficznych, głównie inne tło i rozmiar zdjęć. Wiem z innych miejsc na necie, że tego typu nowinki zazwyczaj spotykają się z negatywnymi reakcjami - tak, pod tym względem jesteśmy bardzo podobni do Brytyjczyków.  Zatem wolno mi grozić, pomstować, złorzeczyć itp. Jakoś to przeżyję :)

A blog będzie istnieć dalej. Owszem, by być na bieżąco z modą powinienem sie przenieść na twittera. W Anglii to niemal mus - codzienne wyjątki z twitterów znanych osób publikować zaczęła już codzienna prasa. Ale po pierwsze - bardzo mi to medium nie leży. Po drugie - dość niebezpiecznie zbliża sie do słowa twat, co wychwycił kiedyś Cameron w jednym z wywiadów. Zatem dalej będziemy się spotykać w tym miejscu.

dscf1587

Musi się kręcić dalej... Takie perpetuum mobile ozdabiało mój camping, trzeba przyznać chyba najlepiej utrzymany i działający camping, na jakim byłem kiedykolwiek (a zaliczyłem ich co najmniej setkę w kilkunastu krajach). Wspaniała obsługa sporo atrakcji (szkoda, że głównie dla dzieci) i prawdziwie rodzinna atmosfera.

05:46, kicior99 , varia
Link Komentarze (2) »
sobota, 09 października 2010
Jak zepsuć sobie urlop

czyli pech w Kornwalii

1. Spędzić jedyny bezdeszczowy dzień na relaksowaniu się przy piwie
dscf1607
Mówili, ostrzegali, BBC grzmiało już tydzień wcześniej. Niestety, nie posłuchałem. To zdjęcie pochodzi z jedynego bezdeszczowego dnia mojego urlopu. Byłem co prawda jeszcze w kilku innych miejscach ale niech ten ogród z pięknym widokiem na Kanał La Manche będzie przestrogą...


2. Zastać najciekawszy zabytek na trasie w stanie wykluczającym jakiekolwiek zwiedzanie
dscf1665
Zbieram zdjęcia angielskich katedr, zwłaszcza tych, które stanowią o tym, że miasto ma status city. Toteż nastawiałem się na obejrzenie katedry w Truro, najdalej wysuniętej na południe i zachód. Po tym co zobaczyłem z wysokości stacji, nawet nie chciało mi się podchodzić bliżej.


3. Zobaczyć kolorowego kota

dscf1664
W Polsce pecha przynoszą czarne koty, w Anglii rude,zatem w wyniku działania siły wypadkowej mnie zaszkodził kolorowy i ciapaty. Zwierzątko przywitało mnie na stacji w Falmouth i przy okazji zeżarło cały pasztet z puszki. Kotu nie odmówię nigdy, jakem kicior.


4. Schrzanić najlepsze zdjęcie

dscf1654
Mam pecha do zdjęć, z reguły nie wychodzą te, na które najbardziej liczyłem. Takie widoki nie tylko w Anglii a w całej Europie są rzadkością. Oczywiście zadziałało prawo Murphy'ego.


5. Wałęsać się byle gdzie
dscf1651

Potwory czają się wszędzie... Ten straszy brakiem estetyki w Trebah Garden. Tak, wiem, że to dla dzieci, ale jestem na takie rzeczy wyjątkowo wyczulony.

6. Zobaczyć coś tajemniczego i budzącego lęk
dscf1616

Nie wiem, co to jest, takie zielsko rośnie sobie w Trebah. Mam wrażenie, że przyniosło mi pecha...

00:01, kicior99 , varia
Link Komentarze (7) »
poniedziałek, 14 września 2009
Przepraszam...

W związku z atakiem na bloga przez trolla z Danii posługującego się kloacznym językiem, mającego najpewniej poważne kłopoty z samym sobą (bo z kulturą osobistą na pewno) zablokowano dostęp do komentarzy dla osób niezalogowanych. Niestety, nie ze wszystkimi można po dobroci, a nie zamierzam narażać Czytelników na tego typu zachowania. Komentarz rzecz jasna został usunięty.  Za niedogodności przepraszam.

kicior99

15:53, kicior99 , varia
Link Komentarze (9) »
niedziela, 06 września 2009
Rzeczywistość skrzeczy

czyli koniec blogów (nie tylko emigracyjnych)?

Stali czytelnicy zauważyli chyba sporo zmian graficznych na "Wyspie". Po co to? Mały lifting nie zaszkodzi, wszystko się zmienia, blogi też nie stoją w miejscu. Poza tym o "Wyspie" napisano, że dobrze się czyta - gorzej ogląda. Postanowiłem zmienić więc i to. Jako, że moje umiejętności graficzne nie wykraczają wiele poza narysowanie prostej kreski, pewnie będzie się można do tego i owego przyczepić. Ale w końcu, jak to mówią, nobody's perfect... Poza tym jest to uczczenie małego jubileuszu - trzechsetnego wpisu, który pojawi się zapewne na początku października.
Duże zmiany są dwie: po pierwsze pożegnałem się z dodatkami, które wtryniały niechciane reklamy. Trochę na prośbę zarządu Bloxa, bardziej z własnego przekonania. Napędzanie komuś kasy za jakiś marny licznik mi się nie uśmiecha, poza tym blog jest dla Czytelników, którzy mogą sobie nie życzyć nachalnej propagandy. Druga zmiana to położenie nacisku na prawa autorskie. Miałem do wyboru kilka opcji - albo obłożyć wszystko prawami autorskimi, albo oddać Wam trochę z własnego dorobku - rzecz jasna poza tymi fragmentami, głównie zdjęciami, które mają copyright, najczęściej agencyjnymi. Postanowiłem skorzystać z wolnej licencji, częściowo pod wpływem wikipedii, która bardzo mnie przekonała, częściowo... Wpadłem niedawno na kilka blogów emigracyjnych. Trzy z nich były obwarowane ścisłymi copyrightami, straszono mnie wszystkim, cud, że nie karą śmierci. Inna sprawa, że nawet, gdybym chciał, nic bym z takiego bloga nie wziął, bo po prostu nie ma toto wystarczającego poziomu by pokazać światu. Resztę możecie sobie dośpiewać.
Blogi emigracyjne... Kilka osób wieszczy zmierzch blogosfery i, acz niechętnie, przyznaję im nieco racji. Blog jako gatunek przeżywa stagnację. Gdy opadła atmosfera nowości, gdy ochłonięto już z huraoptymistycznego "pisać każdy może", zaskrzeczała rzeczywistość. Bo o czym pisać tak, aby zainteresować innych? Poszedłem na fabrykę, odbębniłem osiem godzin i się nudzę, więc piszę - takie utwory wytrzymywały miesiąc. Pozostały głównie te, i to w sumie dość nieliczne, w których nowe życie piszący łączy z pasją odkrywcy, pisze o zderzeniu kultur, oczekiwań, światów i ludzi. Stara prawda, nauczana w szkołach, że najlepsza jest ta literatura, która ukazuje pewien konflikt, jeszcze raz znalazła potwierdzenie. A reszta? Chciałem polecić jakiś dobry fiński blog emigracyjny, głównie z powodu moich zainteresowań i sentymentów. I co? Ano nic. Zastałem albo porzucone blogi sprzed dwóch lat, rozpoczęte na fali blogomanii, albo też wybitne knoty osób, które nie załapały się w odpowiednim wieku na falę popularności blogów - tworzyłyby najpewniej słitaśne onetowe blogaski w kolorze różowym i masą koszmarnych gifów. Wytrwałym emigrantom pozostaje tylko życzyć, by nie zadomowili się zbytnio w nowych krajach, nie stracili zapału i nie dali się uwieść spowszednieniu.
A co do upadku blogosfery... Ostatnio bardzo popularny jest pewien blog. Pisze on. Ma żonę i kochankę. W blogu dywaguje, jaki rodzaj seksu uprawiać z kochanką, zastanawia się czy ona go nie zdradza (sic!) i czy przypadkiem nie zaszła w ciążę. Jak to powiedział Tomasz Beksiński, czas umierać.

DSCF0051

Powoli żegnamy lato...

dscf0221

Ale zanim to nastąpi najmocniejszy akcent, czyli jeżynowe żniwa. Jeżyny są w Anglii bardzo popularne.

04:22, kicior99 , varia
Link Komentarze (12) »
czwartek, 03 września 2009
Krótka przerwa

czyli urlop po urlopie

Odrywam się na chwilę od bloga. Kampania wyborcza na wikipedii, w której startuję, powrót do pracy i kilka innych codziennych acz męczących drobiazgów sprawia, że na kilka dni ograniczam swoją aktywność. Jeszcze tylko krótkie wspomnienie w urlopu...

dscf0112

Dominik, ten od fotografowania Devonu, a zatem człowiek najbardziej znający się na rzeczy, stwierdził, że to jest najlepsze zdjęcie jakie mi wyszło podczas tych wakacji. Polemizowałbym, mnie przeszkadza ten słup, ale... Północna część Newquay.

dscf0205

Im mniejsza jednostka pływająca tym groźniejsza nazwa. Ta nazywa się "wściekłość morza" choć ja to tłumaczyłem nieco inaczej...

dscf0120

Surfować się nie nauczyłem - wszystko przede mną...

dscf0370

Zabytkowa nadmorska (sic!) miejscowość Boscastle. Niby nic nadzwyczajnego... Ciekawostka: fotografujący ustawiony jest twarzą do morza, odległego o jakieś 200 m. To osłonięcie spowodowało, że Boscastle rozwijało sie jako port naturalny.

dscf0332

Żegnam przeurocze Padstow...

dscf0298

...i, podziwiając słynne angielskie lato, wracam do domu.

16:32, kicior99 , varia
Link Komentarze (7) »
niedziela, 30 sierpnia 2009
Złote kiciory - reaktywacja

czyli Międzynarodowy Dzień Bloga

Po raz drugi rozdaję Złote Kiciory - po raz pierwszy było to dwa lata temu. Przez ten czas blogosfera posunęła się naprzód, blogi zmieniły - tylko czy na lepsze? Prawdę mówiąc, kiedyś miałem mniejszy problem z wyborem. Postawiłem na blogi mniej znane, nie polityczne, pokazujące małe, ale jakże ważne wycinki życia. Również dlatego, by pokazać, że blogów nie tworzą wielcy, ale zwykli ludzie, tacy jak my. Starałem się również nie ograniczać do jednej platformy, aby nie pyć podejrzewany o cokolwiek. Tylko w jednym przypadku powtórzyłem nominację sprzed dwóch lat, ale to znak, że blogerzy wiedzą co robią i robią to świetnie.

1. Matematycznie

Dla mnie zdecydowanie i absolutnie numer jeden. Idealny, podręcznikowy przykład, jak łączyć przyjemne z pożytecznym i się przy tym nie zanudzić na śmierć. Stąd pochodzi mój ulubiony ostatnio dowcip:

Biolog, fizyk i matematyk obserwują drzwi do windy.
Najpierw weszły dwie osoby, a po jakimś czasie wyszły trzy.
Biolog: Rozmnożyli się.
Fizyk: Błąd pomiaru.
Matematyk: Jak do środka wejdzie jeszcze jedna osoba, to winda będzie pusta...

snapshot5

 

2. Leśnie

Coś innego, coś świeżego, coś z lasu. czasem zaglądam tu, gdy szukam odpoczynku od czego się da. No i dlatego, że kocham las, a tu cierpię na bezleśną depresję. No i lubię dobrze zjeść, co w tym wypadku nie jest bez znaczenia.

snapshot3

3. Warszawsko

Hmmm... Miałem dość trudny wybór, bo oba warszawskie blogi lubię a skądinąd wiem, że ich autorzy są adwersarzami.Dobra, będzie bez plotek. Kazu zdjęcia umie robić, ma czuja, i efekty jego pracy na długo zostają w pamięci.

snapshot2

4. Ojcowsko

Nie mam dzieci i czytając ten blog wiem, co tracę. Seria zaskakujących, momentami prześmiesznych dialogów ojca z synem, w skromnej, wręcz ascetycznej szacie graficznej.

Mała próbka umiejętności Kubusia:

Kuba nie wie, czy jechać z Moniką do sklepu, czy zostać ze mną. W końcu decyduje zostać:
- Bo mama robi duzo zakupów.
- Ale dzięki temu mamy wszystkie rzeczy i jedzenie.
- Ale dzięki temu końcą się pieniądze.


Odbierałem Kubusia z przedszkola. Mieliśmy jechac po odbiór wyników z badania. Kubus docieka:
- A będą mi palusek badać? (pobieranie krwi z palca)
- Nie, tylko weźmiemy wyniki.
- Ale ja chcę! Tylko będę tloskę płakał.
- To chcesz i będziesz płakał?
- Ale dają lizaka!

snapshot1

5. Nowosądecko

Przez sympatię do miejsca zamieszkania mojej największej życoiwej miłości, zatem trochę po kumotersku, co nie znaczy, że inne wartości się nie liczą. Jeden z moich ulubionych fotoblogów.

snapshot4

Blog Day 2009

 

Kuba nie wie, czy jechać z Moniką do sklepu, czy zostać ze mną. W końcu decyduje zostać:

- Bo mama robi duzo zakupów.

- Ale dzięki temu mamy wszystkie rzeczy i jedzenie.

- Ale dzięki temu końcą się pieniądze.

10:34, kicior99 , varia
Link Komentarze (4) »
środa, 16 kwietnia 2008
Wracam!

Pewnie w przyszłym tygodniu. Przepraszam raz jeszcze ale miałem (a nawet mam dalej) bardzo zły okres - niektorzy wiedzą na ten temat coś więcej. Macie rację, że Was zaniedbałem, postanawiam się poprawić i mniej grzeszyć :) Na razie kilka widoczkow z wczorajszego wypadu do Cardiff. Ostatnie wypadki dały mi sporą wiedzę i o ludziech i o Anglii - będzie zatem o czym pisać.

zzzmillenium

Stadion Millenium. To włąśnie tu ostatnio Polacy oberwali na żużlu.

zzzheddlu

Dwujęzyczna Walia istnieje głównie w napisach. Chłopcy z heddlu grasują :)

zzzzamek2

Zamek jak zamek- nie jestm ruderologiem :)

08:48, kicior99 , varia
Link Komentarze (28) »
poniedziałek, 04 lutego 2008
Przepraszam...

W związku z bardzo smutnymi wydarzeniami w gronie najblizszych mi osób, spotkamy się za kilka dni. Nie mam siły pisać...

 

16:53, kicior99 , varia
Link Komentarze (8) »
wtorek, 29 stycznia 2008
Przyjąć porażkę po angielsku

czyli gorzka III runda

Ostatnio co prawda temat konkursu zdominował bloga ale - raz do roku można. Zakończył się II etap konkursu. Dzięki Waszemu poparciu "Moja Wyspa" zajęła 22 miejsce, awansując do rundy pocieszenia czyli walki o nagrodę internautów. Tym samym blog nie liczy się w walce o nagrodę główną. Jak na walkę toczoną z zagranicy jest to przyzwoity wynik. Co prawda po cichu liczyłem na wiecej, ale niestety, nie tym razem. W pierwszej dziesiątce znalazły się i blogi świetne, przed którymi chylę czoła, jak i mierne ale wypromowane na siłę prez właścicieli, o co nie mam pretensji, bo umożliwiał to regulamin konkursu. Nie, nie mam żalu, bo przystępując do zabawy świadomie zaakceptowałem jej regulamin, wiedząc, że od początku daje mi mniejsze szanse niz innym.

Bądźmy szczerzy, obiektywnie mówiąc, blog chyba nie zasługuje na pierwszą dziesiątkę - i wcale z tą myślą nie był tworzony, choć zawsze chciałem go robić dobrze. Cóż, mogę jedynie przestac grzeszyć i obiecać poprawę. A porażkę przyjąć po angielsku - zrobić mały szum medialny i zabrać sie ostro do roboty. Co niniejszym czynię, prosząc o wsparcie głosowe w III rundzie.

baloons

15:23, kicior99 , varia
Link Komentarze (10) »
 
1 , 2 , 3

Najlepsze Blogi
Blog edytowany na licencji:
Teksty i fotografie autora udostępnione na licencji cc-by-sa-3.0. Można je dowolnie kopiować i modyfikować, publikując informacje o autorze i odnośnik do tej strony, za wyłączeniem zastosowań komercyjnych. Wszelkie modyfikacje tekstów i zdjęć także muszą być rozpowszechniane na tej samej licencji. W pozostałych przypadkach obowiązują licencje podane pod materiałami.
Google PageRank Checker

Blog ze stajni: