wtorek, 02 sierpnia 2011
Surfing safari

czyli deszczowe wakacje

Cóż, może następnym razem trafię na lepszą pogodę. Choć jak widać - niektórych nie odstraszyla...

A tu dowód na to, że jednak można surfować w Atlantyku. Jednak stosunek umiejących do próbujących jest nikły. Ale zabawa przednia...

20:18, kicior99 , miejsca
Link Komentarze (5) »
niedziela, 15 maja 2011
I znów wiosna

czyli odkurzam sprzęt i w drogę

Trochę się u mnie ostatnio zmieniło (a pewnie zmieni się więcej) więc bywam tu razdko. Ostatnio jednak, mimo poważnej astmy (a może właśnie dlatego) postanowiłem pohasać po okolicznych górkach. Jedna korciła mnie od dawna, górująca nad okolicą i widoczna niemal w całym południowym Somersecie Blackdown Hill w pobliżu miasta Wellington, i to nbynajmniej nie tego w Nowej Zelandii. Oto ona:

DSCF1792

Wygląda dość ambitnie, choć jej wysokość bezwzględna nie jest większa niż 150 metrów. Cóż, dla mnie była prawie jak Mount Everest. Na szczycie znajduje się obelisk ku czci admirała Wellingtona.

DSCF1823

Ciekawa sprawa z tym Wellingtonem. Otóż miasto już w XI wieki nazywało się Wallintone i prawdopodobnie jest pierwszym miejscem na świecie, w którym użyto tej nazwy. Natomiast słynny admirał jest potomkiem hrabiego Wellington - stąd to nazwisko. Pomijając sam fakt, że ładnie brzmi po angielsku...

DSCF1830

A takie widoki można podziwiać z góry. Jeśli czytacie, że w  Anglii 95 procent ludzi mieszka w miastach, to jednak pozostałe pięć procent nie. W Somersecie można przemierzyć naprawdę sporo kilometrów i nie natknąć się na jakieś większe ślady urbanizacji. Mnie przeszkodziło tylko coś takiego:

DSCF1803

Ale zaraz przyszło uspokojenie:

DSCF1829

 Do zobaczenia gdzieś na szlaku.

piątek, 30 lipca 2010
Z wykrzyknikiem!

Czyli czekamy na polskie upały

Od kilku lat intrygowała mnie pewna sprawa. Otóż moją ulicą przejeżdża autobus dalekobieżny z Londynu, a tam, gdzie jest miejsce na nazwę, ma napisane Westward Ho! Tak właśnie, w wkrzyknikiem. Tak mnie ten znak interpunkcyjny wkurzał, że postanowiłem ustalić po co tam jest i czemu ma służyć. Ustalenia poczyniłem już rok temu i napisałem stosowny artykuł w Wikipedii. Ukoronowaniem zabawy była wycieczka w to miejsce... Ale najpierw dowód na wykrzyknik:

dscf1520

Miejscowość, malowniczo położona w miejscu, gdzie Kanał Bristolski przepoczwarza się w Ocean Atlantycki, powstała mniej więcej w połowie XIX wieku, a nazwę zaczerpnęła od  tytułu hitowej wówczsas powieści Charlesa Kingsleya, traktującej o emigracji. Jest jedną z dwóch miejscowości na świecie z wykrzyknikiem w nazwie, druga to St-Louis-du-Ha!-Ha!

dscf1500

Nie jest to jakaś ambitna metropolia, miasteczko liczy 4 000 mieszkańców i przypomina nieco nasze Rowy czy Chłopy. W sumie jest tam wszyscko, co ma sprawić, że nasz letni wypoczynek będzie udany.

dscf1518

Muszę przyznać, że jak na Anglię, zwłaszcza wiejską, to dość odważny pomysł architektoniczny. W miejscowościach nadmorskich rzadko spotyka się przymorską architekturę współczesną, tak polularną na południu, a coraz częściej i w Polsce.

dscf1515

Clou miejscowości stanowi długa i szeroka plaża, z częścią kamienistą i piaszczystą. To zdjęcie zostało zrobione podczas odpływu, stąd wydaje się jeszcze większa niż jest  w rzeczywistości. Na tyle szeroka, że nie chciało mi się iść do samego morza...

dscf1509

Na horyzoncie majaczy wyspa Lundy, niewielka, o długości ok. 5 km i bardzo ciekawa. Jeszcze o niej poczytacie.

dscf1570

Choć okazało się, że ten wykrzyknik to najciekawsze, co Westward Ho! nam proponuje, miejscowość jest popularna wśród turystów, leży na ważnych szlakach turystycznych: South West Coast Path, ponad tysiąckilometrowym szlaku pieszym wzdłuż południowo-zachodniego wybrzeża oraz rowerowym Tarka Trail. Zapytacie co to ta tarka - to imię wydry, która rzekomo tu mieszkała a została opisana w popularnej powieści Henry'ego Williamsona. Ot co znaczy kochać literaturę...

07:10, kicior99 , miejsca
Link Komentarze (6) »
wtorek, 29 czerwca 2010
Będzie upalne lato

czyli kolejna zagadka

Witanie lata to już tradycja tego bloga. Latoś (jak mawiał mój dziadek) tego lata ma być wyjątkowo gorąco i sucho, nawet w deszczowej Wielskiej Brytanii, toteż wybrałem miejsce, które oprócz ciekawych widoków da trochę ochłody. Pytanie zawsze takie samo: co to za miejsce?

dscf1245

Tak prezentuje się nmiemal natychmiast po wyjściu z pociągu.

dscf1252

Nie, to nie Lazurowe Wybrzeże, choć woda w zatoce, nad którą leży miasto, jest błękitna i roślinność bywa śródziemnomorska. Z tego powodu ten fragment wybrzeża nazywa się angielską rivierą a symbolem miasta jest... palma. Nawet lokalne radio nazywa się Palm 105.4 FM... Zresztą tam wszystko rośnie jak głupie. W pewnym momencie poczułem znajomy acz dawno niespotkany zapach - tak, to lipa szerokolistna, wbrew zapewnieniom fachowców, podręczników i encyklopedii że lipa w Wielkiej Brytanii nie rośnie. Tam nie miała żadnych problemów a jej zapach był dla mnie proustowską magdalenką.

dscf1265

Ratusz, jeden z najbardziej okazałych na południowym wybrzeżu Anglii. Oprócz funkcji kurortu, miasto było - i jest do dziś - jednym z największych ośrodków hrabstwa, w krótym się znajduje. Jego znakomitą mieszkanką była m. in. Agatha Christie.Miasto kojarzą również miłośnicy filmu Hotel Zacisze.

dscf1280

Architektura centrum rozwinęła się w epoce wiktoriańskiej, co wyraźnie widać na głównej ulicy miasta. To najciekawszy budynek, jaki udało mi się tam znaleźć.

dscf1286

Główna ulica miasta nazywa się Union Street, jest niesamowicie długa i strasznie zatłoczona. Ponieważ miasto leży na utworach skalnych, trudno tam o prostą i w miarę mało pochyłą ulicę - z tego powodu niektóre skrzyżowania wyglądają właśnie tak.

dscf1460

A to portowa część miasta. Nie jest to port pełną gębą, jak np. Plymouth, niemniej jednak obsługuje spory ruch pasażerski i turystyczny.

dscf1434

To takie Durdle Door dla ubogich :) - niemniej jednak cieszy oko.

dscf1293

Nie mogłem sobie odmówić tej drobnej przyjemności - najciekawszy komentarz do przegranego meczu, jaki widziałem - znalazłem własnie w tym mieście. Jak się ono nazywa?

 

sobota, 12 czerwca 2010
Owca to niezła kosiarka

czyli uciekam przed mundialem

 

Urlop mi się kończy, więc trzeba gdzieś pojechać. Tym razem postanowiłem chwycić byka za rogi i wdrapać się na wyjątkowo ambitną górę - Glastonbury Tor. Jest ona przedmiotem niestworzonych legend: tu miał być pochowany król Artur, u jej podnóża, w studni, ukryty święty Graal. Założyłem z góry, że kielicha nie znajdę, co oszczędziło mi 3.50 za obejrzenie studni.

dscf1108

Wysokość - 161 metrów nad poziomem morza. Nie jest to zbyt ambitne, choć morze jest całkiem niedaleko a wysokość nad miastem Glastonbury przekracza 120 metrów. W sam raz na zrzucenie zbędnych kilogramów po obiedzie. Tych siedem tarasów, widocznych na zdjęciu, jest do dziś przedmiotem dociekań - nikt nie wie, skąd się wzięły.

dscf1134

Już jesteśmy na szczycie. Od podstawy wzgórza zabrało mi to piętnaście minut najkrótszą, ale najbardziej stromą trasą.

dscf1160

Dziś miasto łączy ze wzgórzem linia autobusowa ale kiedyś pielgrzymowamo do tego miejsca zgoła inaczej. Pielgrzymowano, bo Glastonbury Tor od bardzo dawna był przedmiotem kultu.

dscf1131

Pozostałość po drugim kościele w tym miejscu. Pierwszy pochłonęło trzęsienie ziemi w r. 1275. Ten drugi trwał aż do likwidacji klasztorów przez Henryka VIII. Wieża to niemy świadek różnych ponurych zdarzeń, w tym stracenia Henry'egop Whitinga, ostatniego szefa zakonu w Glastonbury.

dscf1115

Domy i mosty, małe miasta, duże wioski... Wieża jest wspaniałym punktem widokowym, z którego można podziwiać aż trzy hrabstwa: Somerset, Wiltshire i Dorset. Przy dobrej pogodzie widać także Walię. Tak wygląda Glastonbury z lotu ptaka.

dscf1142

To widok na wzgórza Mendip i charakterystyczny nadajnik telewizyjny. Miasto widoczne u ich podnóża to Wells, którego o wiele wyraźniejsze zdjęcia są poniżej.

dscf1153

Ta wspaniała trawa utrzymana jest przez najbardziej naturalną kosiarkę świata... Zbocza wzgórz z utrzymywane są przy pomocy owiec, które pasą się tu co jesieni. Nie stosuje się żadnej innej techniki, z najnowszą włącznie. Efekt - zdumiewający. Jednak najlepsze jest to, co sprawdzone.

dscf1157

Jeszcze mały żarcik naury - wieża jest naprawdę na najwyższym szczycie...

dscf1169

... i dumnie wznosi się nad chyba najciekawszym i najmroczniejszym miastem Somersetu, o którym jeszcze sporo napiszę.

11:29, kicior99 , miejsca
Link Komentarze (6) »
środa, 26 maja 2010
Wycieczka bez klucza

czyli gdzie mnie oczy poniosły

W zasadzie nie powinno być tu żadnego wstępu. Bo co niby napisać? Że po prostu wsiadłem sobie w autobus i pojechałem do miejscowości, z którą spotkałem się jedynie pisząc hasło do Wikipedii? Tudzież widywałem w charakterze napisu na autobusach? Żeby jeszcze była tak intrygująca jak np. Porlock (o którym niebawem) ale Watchet? Owszem, w przeszłości włóczył się tu niejaki Coleridge, jeden z poetów romantycznych, ale jednak w Nether Stowey bywał częściej. W Anglii jest również mało znane, poza miejscowymi mało kto o nim słyszał, w dużym przewodniku po Anglii są o nim trzy linijki. Czyli wsiadając do autobusu stałem już na straconej pozycji... Żeby nie było - wycieczka bardzo się udała, a com widział i przeżył - pokazuję. Zdjęć z tego wypadu mam całą masę i długo zastanawiałem się, co pokazać...

dscf0657

Pierwsze pytanie - idiotele: Czy nasza miejscowość leży w górach czy nad morzem?

dscf0661

Najwyraźniej mie mają tu co robić z łódkami. Tego typu ozdób przyuważyłem znacznie więcej.

dscf0681

W tych jachtach na szczęście nie rosną kwiatki - sprawdzałem. Watchet słynęło kiedyś z budowy łodzi i jachtów, szkutnictwo uprawia się tu po dziś dzień, choć jest to rzemiosło zanikające.

dscf0699

Żeby zakończyć już tematy morskie - miasto lezy nad Kanałem Bristolskim. Po przeciwnej stronie widać Walię - okolice Cardiff.

dscf0675

Czy zastanawialiście się kiedyś nad sensem wyrażenia "dom nad rzeką"? O ile zwykle mamy na myśli to, że znajduje się on przy rzece, tu jest zgoła inaczej...

dscf0670

Krótka wycieczka w czasy wiktoriańskie. To stoisko warzywno-owocowe utrzymane jest w konwencji późnego dziewiętnastego wieku, ale to żadna atrapa! I jast jak najbardziej samoobsługowe. Pieniądze za towar wrzuca się do puszki a gospodarza ani widu ani słychu. Niesamowite, prawda?

dscf0663

Na centralnym deptaku (ach jak to dumnie przmi) spotykamy kilka spiżowych pomników marynarzy.

dscf0694

Czemu ja nigdy nie chodziłem do takiej ślicznej biblioteki?

dscf0716

Gdzie Anglia - tam oczywiście pociągi, najlepiej stare. To parowóz linii West Somerset Railway. Kiedyś zlikwidowana w ramach tzw. Beeching Axe - cynicznego likwidowania kolei przez konserwatywny rząd w latach 1963 - 1970, odrodziła się i dziś działa jako kolej turystyczna i cieszy się sporym powodzeniem.

05:53, kicior99 , miejsca
Link Komentarze (4) »
środa, 12 maja 2010
Najmniejsze city w Anglii

czyli zagadka na powrót :)

Co jest najtrudniejsze w nauce języka obcego? Gramatyka? Nie, tę da się zrozumieć. Wymowa? Może, ale to wszystko da się uporządkować i przećwiczyć na tyle, by uniknąć większej wtopy. Jednak uparcie będę twierdził, że słówka. I tak słowniki tłuką nam że platform to peron. Ślepo im wierzymy do momentu, kiedy wejdziemy na peron, dajmy na to dworca Bristol Temple Meads i na jednym zastaniemy cztery.
Podobny zamęt powstaje przy słowie oznaczającym miasto. Znów słowniki mętnie tłumaczą, że city to duże, town - małe. A prawda jest w tym przypadku o wiele bardziej złożona. Takie Reading (300 000 mieszkańców) to jeszcze mieścina, a piętnastokrotnie mniejsze Truro to już dumne city ze wszelkimi szykanami. Otóż city jest jak szlachectwo, czy, jak kto woli, dziewictwo - albo się je ma albo nie. Z tym tylko wyjątkiem, że dziewicą z odzysku być nie można, a city - i owszem.
City to oficjalnie nadawany status. Kiedyś wyznaczało go posiadanie katedry, choć od dziewiętnastego wieku reguły się nieco zmieniły, liczy się rozwój, posiadanie uniwersytetu, prestiż. Pierwszym city bez katedry został Belfast. Status city nie daje dosłownie nic - poza prestiżem, a jednak ubiega się o niego wiele miast, nierzadko bez powodzenia. Po więcej informacji zapraszam do medalowego artykułu w wikipedii "Miasta ze statusem City w Wielkiej Brytanii".
Postanowiłem zrobić sobie wycieczkę do najmniejszego city w Anglii. Jakie to miasto?

dscf0818

Centrum naszego miasta. Niepodzielnie rządzi tu katedra, stanowiąc o jego uroku.

dscf0827

Ta sama katedra z bliska. Jak na dziesięciotysięczne miasto - zaiste imponująca.

dscf0830

... i dopracowana w każdym szczególe.

dscf0834

Bezpośrednie sąsiedztwo katedry. Takich urokliwych zakątków miasto ma sporo.

dscf0843

Tuż za nią znajduje się otoczony fosą pałac biskupi.

dscf0869

Ten sam pałac z bliska - zwrćcie uwagę na stan słynnej angielskiej trawy...

dscf0853

Tuż za fosą. Każde city gdzieś się kończy... Miasto leży u podnóża wzgórz Mendip, choć zaczynają się one dopiero za tymi krowami.

dscf0876

Podpowiedź numer jeden - filmowa. Ten sklep Somerfielda zostaje kompletnie zdemolowany w uroczej komedii Ostre psy (Hot fuzz)

dscf0881

Podpowiedź numer dwa - geograficzna. Zdjęcie z dworca autobusowego - mimo że city, miasto nie ma obecnie dworca kolejowego. Czy już wiecie, co to za miasto? Odpowiedź za kilka dni.

 

Odpowiedź

Okazuje się, że jednak nie było trudne. Istotnie to miasto - studnia (jeśli już tak bardzo gramy w skojarzenia). Podpowiedzi była masa - i tytuł artykułu w Wikipedii, w którym zdjęcie katedry z nazwą miasta jest na poczesnym miejscu (ta podobała mi się najbardziej), i artykuł o Mendipach  i masa innych podpowiedzi. Następnym razem łatwo nie będzie :( I oczywiście dziękuję za wszystkie miłe słowa. Swoją drogą artykuł o tym mieście w Wikipedii jest fatalny i jak znajdę trochę czasu, postaram się go przerobić - może do takich rozmiarów jak Bristol czy Bridgwater, bo miasto na to zasługuje.

dscf0886

 

niedziela, 20 września 2009
Statki, kryminały i silniki

czyli moja urodzinowa wycieczka

Ta liczba po lewej nie jest przypadkiem. Tyle właśnie mi dziś stuknęło. A że jako człowiek samotny o własny prezent urodzinowy muszę niestety zadbać sam, postanowiłem (nader oryginalnie, prawda?) zrobić to co najbardziej lubię, czyli pojechać na wycieczkę. Aha, i kupić książkę, ale to zupełnie na marginesie. Do Dartmouth wybierałem się dawno; miasto leżące przy ujściu rzeki Dart do Kanału La Manche, już w średniowieczu było ważnym portem naturalnym i status ten zachowało bardzo długo. Tu między innymi zawinął jako do ostatniego portu w Europie statek Mayflower, wiozący pierwszy rzut anglosaskich kolonizatorów Ameryki. Stąd wyruszyły pierwsze łodzie do Normandii, by lądowaniem aliantów rozpocząć wydarzenie, które dało kres II wojnie światowej (duch Szarika gdzieś tam poszczekuje z rozpaczy). Co prawda po wojnie port stracił na znaczeniu, jednak sławę zachował i jest jednym z najchętniej odwiedzanych przez turystów miejsc w całym hrabstwie Devon. Jesteście gotowi?

dscf0457_1
Anglicy nie byliby sobą, by do tak atrakcyjnego miejsca nie dało dojechać się jakąś efektowną koleją. O niej napiszę za kilka dni, bo warto, na razie podziwiajmy pejzaż okolic Dartmouth.

dscf0465_1
Często w przewodnikach czytamy: Miasto malowniczo położone nad rzeką... I co ja mogę na to, że w tym wypadku to prawda? Miałem kłopot z wyborem zdjęcia, bo trudno jedną fotą oddać klimat tego bardzo specyficznego miasta.


dscf0475_1

Zabudowę centrum stanowią domy z różnych epok i stylów, może dlatego miasto jest słynne ze swoich pejzaży, niby pstrokatych a jednak na swój sposób uporządkowanych.

dscf0508

Lewobrzeżna część miasta, zwana Kingswear, też jest niczego sobie. Obu części nie łączy most, a dość skomplikowany system odprawy promowej. Są promy pasażerskie, samochodowe... Upper car ferry nie oznacza bynajmniej promu dla wyższych samochodów, na co wskazywałaby gramatyka, a przystań jest po prostu położona wyżej niż lower car ferry.

dscf0484_1
Dom z drewnianymi zdobieniami, zwany Butterwalk, uważany za najładniejszy budynek w mieście. Wybudowano go w XVII wieku dla jednego z bogatszych podówczas kupców.

dscf0489_1
Tu zdobienia widać bliżej. W głębi jeden z charakterystycznych zaułków miasta.

dscf0516_1
Nad Dartmouth góruje charakterystyczny gmach Royal Navy College - wyższej szkoły marynarki. Widać go praktycznie z każdej strony.

dscf0536_1
Niby tylko chałupa... To jest dom Agathy Christie, niedawno odnowiona i funkcjonująca jako muzeum pisarki. Odpuściłem sobie tym razem, to materiał na odrębną wycieczkę. Na razie odsłaniam tylko rąbek tajemnicy. Jak u mistrzyni Agathy...

dscf0549_1
Ujścia rzeki i wstępu do portu broniły dwa zamki po obu stronach rzeki, zbudowane w XV w.

dscf0546_1
Po przeciwnej stronie estuarium. Nie udało mi się dociec, do czego slużył ten budynek...

dscf0525_1
Natomiast wiem, do czego służyły te dziwne przegródki. To stanowiska łodzi, które wypłynęły w D-Day w stronę Normandii. Trzeba przyznać, że Anglicy dbają o tak niepozorny zabytek i konserwują go z pietyzmem.

dscf0504_1

Na kilka słów zasługuje park w Dartmouth. Klimat miasta i zatoki Tor Bay jest dość specyficzny, cieplejszy niż gdzie indziej, toteż wszystko rośnie jak głupie. Palmy to normalka, mało oryginalne, ich stać na coś ciekawszego. W parku utworzono kącik roślinności australijskiej. Nie wiem co to za roślina na zdjęciu, ale takich ogromnych liści jeszcze nie widziałem, a w Anglii to już na pewno nie.

dscf0500_1
Do dzisiaj nie wiedziałem, kto to jest Thomas Newcomen. Mieszkał w Dartmouth, był kowalem, handlarzem żelaza i wynalazł pierwszy silnik parowy, na długo przed Stephensonem, bo w XVIII wieku. Często nazywany jest ojcem rewolucji przemysłowej.

dscf0579_1

Koniec wycieczki - wracamy! Plaża między Paignton a Dartmouth. Zwróćcie uwagę na kolor ziemi i plaży - ja już się przyzwyczaiłem, że po prostu tak ma być. Ostatnie promienie lata...

22:37, kicior99 , miejsca
Link Komentarze (8) »
poniedziałek, 24 sierpnia 2009
Tajemnica żółtego wiaderka

czyli zaskakująca Kornwalia

Już po urlopowym wyjeździe. Kornwalia, ale nie ta z Penzance i Edenem a inna, północna, może trochę zapomniana i niedoceniona. Będzie jeszcze sporo pisania, oglądania. Na razie jednak pozostaję w urlopowym nastroju i pokażę to, co mnie zdziwiło, zaskoczyło, rozśmieszyło... Jak lato to lato.

dscf0413

Po przekroczeniu jednego z tych mostów jesteśmy w Kornwalii. Ten niższy, cięższy to most kolejowy Księcia Alberta, zbudowany w połowie XIX w. przez Isambarda Brunela i w swoim czasie był budowlą na wskroś nowoczesną, ba, rewolucyjną. Niezmiennie cieszy oko do dziś.

dscf0116

Newquay. Miejscowość zdominowana przez surferów, mekka amatorów szybkiego i intensywnego (cokolwiek miałoby to znaczyć) wypoczynku. Zawsze zatłoczone i zawsze za drogie; gdy podsumowałem wydatki z jednego dnia, z miejsca zapakowałem się w najbliższy autobus.

dscf0123

To dopiero przedszkole surfa: w oczekiwaniu na wielką falę. Podstawa tego szaleństwa to zrozumieć falę i jej ruchy, a do tego wystarczy mała deska za 10 funtów. Jak widać, niektórzy z emocji nie zwracają uwagi na inne okoliczności, jak ten zapalony surfista po prawej...

dscf0136

A to rozrywka dla nieco starszych dzieci. Nazwa sklepu - "Tanie chlanie". Takie coś możliwe jest tylko w Newquay. Złośliwi mówią, że latem spożycie alkoholu w tym młodzieżowym kurorcie jest wyższe niż w Londynie. Skutki zaś takie, jak opisałem w poprzednim wpisie. Nawiasem - jakoś nie zauważyłem, by ktokolwiek przejął się apelem a w mieście na ten temat cicho.

dscf0160

Uciekam z Newquay do Padstow. Piętrowy autobus spowodował zapchanie drogi i kilkunastominutowy korek. Ale nie ma co narzekać - podobno w Szkocji drogi są jeszcze węższe. Kierowca pozwolił mi wyjść i zrobić zdjęcie, bo, jak stwierdził - prędzej ziemia się zapadnie niż on ruszy z miejsca.

dscf0225

Z tej strony Padstow nie wygląda zbyt atrakcyjnie; małe senne miasteczko. Ale to tylko pozory.

dscf0343

Tak wygląda z bliska. I zawsze zatłoczone, niezależnie od pory dnia, pełne sklepików, kawiarenek i zaułków. Właśnie tu po raz pierwszy w życiu (zgroza, nie?) dałem napiwek, kelnerowi w poważnym wieku dwunastu lat. Tak już jest w Kornwalii, że jeśli ktoś ma biznes sezonowy, a o taki tu przecież najłatwiej, to pracuje przy nim cała rodzina, bywa że z psem włącznie, i nikt nie myśli o wakacjach.

dscf0325

Dzieciom się wszystko wybacza i to nie tylko w Kornwalii. Tu mały łowi ryby przy czerwonym kobylastym zakazie. A tatuś uczy.

dscf0335

Zastanawiałem się, co ci młodzi kombinują i co takiego jest w tym żółtym wiaderku, nad którym zatrzymywało się wielu przechodniów.

dscf0337

Z ciekawości zobaczyłem - i sfotografowałem. Pogłaskać nie miałem odwagi. Połowy krabów są bardzo popularne w Kornwalii a skorupiak - lokalnym przysmakiem.

dscf0241

Tintagel - stary budynek poczty, liczący sobie ok. 600 lat, z okolicznościową ekspozycją w środku. Zbudowany z miejscowych skał, pokryty dachem z licznie tu występujących łupków. Rolę poczty pełnił w XIX wieku; gdy wybudowano nowy gmach, ten przeznaczono do rozbiórki. Dość przytomnie zainteresował się nim National Trust i w r. 1903 wciągnął go na listę zabytków. Mój typ: bez wątpienia najładniejsza budowla, jaką zobaczyłem podczas tego wyjazdu.

dscf0257

Tak wchodzi się na zamek legendarnego króla Artura. Mimo że nad morzem - wysoko i stromo. Miny turystów mówią same za siebie.

dscf0278

Przyznaję bez bicia - nie miałem odwagi wspinania się po tym urwisku. Podziwiałem wczesnośredniowieczną ruinę z daleka i zaoszczędziłem 4.50 na oglądaniu zabytkowych kamulców z bliska.

dscf0200

Zacumowali na piachu? Tak by to wyglądało...

dscf0209

Nie, to tylko odpływ. To samo miejsce po pół godzinie.

dscf0187

Kornwalia tonie w kolorach i kwiatach. W zasadzie nie widziałem miasta ani wioski, która nie byłaby ukwiecona lub ozdobiona w inny sposób. Pieniędzy na to nie szczędzi żadna rada gminna. Biednie - bo Kornwalia jest biedna - ale za to czysto i bardzo estetycznie.

dscf0275

Konik morski? Raczej oceaniczny... Też piękno, tyle że zupełnie innego rodzaju.

dscf0290

Kiedyś narzekałem na wąskie ławki na przystankach. Tu jednak padł rekord.

dscf0380

Ostatni dzień przeznaczyłem na Boscastle. Zabytkowy port z XVI wieku. Zwróćcie uwagę na wcale nie nadmorski charakter tej okolicy.

dscf0381

A to pięćdziesiąt metrów dalej - ujście do Atlantyku.

dscf0415

Do zobaczenia jak najszybciej!

aaa

I zasłużony wypoczynek!

Fot. autora - jeśli pożyczasz, zabierasz, kopiujesz, nie mam nic przeciwko, proszę jedynie o podanie źródła i autora.

 

niedziela, 02 sierpnia 2009
Śmiertelnie nudne miasto

czyli spędzam weekend inaczej

Okehampton, małe miasto położone na północnym skraju parku narodowego Dartmoor, nie ma nawet porządnego hasła w angielskiej Wikipedii - co już jest dość niezwykłe. Po maceszemu traktuje je też mój przewodnik po hrabstwie Devon. Jest więc masa powodów, aby tam nie jechać. Postanowiłem zatem zobaczyć coś z dala od zgiełku przewodników, kupuy turystów, coś śmiertelnie nudnego, niewartego uwagi. Oto co mi wyszło.

dscf0005_1
Zaczynamy - jakże by inaczej - od kolei. Do niedawna do Okehampton nie można było dojechać pociągiem. W 1963 roku Anglicy zrobili to co Polacy na początku lat 90. czyli zlikwidowali wszystkie nierentowne połączenia. Nazywało sie to Beecham Axe. Obecnie wraca nowe... Stację w Okehampton wyremontowali hobbyści w czynie społecznym, większość czynności wykonują również wolontariusze niebiorący za swą pracę grosza. Tak wygląda zaniedbany kiedyś dworzec.


dscf0069_1
Zadbano dosłownie o każdy szczegół. Jest bar, serwujący całkiem sensowne i niedrogie posiłki, dopieszczono kilka innych ciekawych szczegółów, jak ten wózek bagażowego z początku XX wieku.


dscf0007_1
Tą odnowiona kolejką można dojechac do starych kamieniołomów. Dartmoor zawsze był duzym osrodkiem pozyskiwania granitu.


dscf0075_1
Ta zapora juz jest nieczynna. Można za to podziwiać park narodowy i dziki, niebezpieczny Dartmoor.


dscf0079_1
Przez ten wiadukt nie pojedzie już żaden pociąg...


dscf0016_1
Sam Okehampton jest niewielkim, sennym miasteczkiem z dużym poligonem w pobliżu. O dziwo, żołnierzy wcale nie widać na ulicach.Spotkałem za to polskich harcerzy mówiącuych świetnie po angielsku. Cóż, pozostaje młodym pozazdrościć możliwości, których my nie mieliśmy.


dscf0060_1
Trudno o bardziej typowy angielski obrazek...

 


dscf0028_1
Niedaleko miasta znajduje się rudera... przeprasazam, ruina starego zamku wybudowanego w stylu Motte and bailey. Ten rodzaj zamjków był popularny w Anglii okresu po Wilhelmie Zdobywcy.


dscf0037_1
Widok na plan ogólny zamku ze wzgórza. Zachowały się jeszcze ściany komnat, w tym sali głównej, kuchni i pomniejszych pokoi.


dscf0048_1
To prawie centrum miasta, widoczek niedaleko zamku. Na fotografii co prawda tego nie widać, ale w rzeczce (o nazwie Okement) widać piasek na dnie. A mówi się, że rzeki w Anglii sa zanieczyszczone.

 

dscf0046

Tak też można spędzać popołudnie w centrum miasta...


dscf0050_1
I drobny żart na koniec.

Fot autora na podwójnej licencji GFDL i Cc-by-sa-3.0  - przy kopiowaniu podaj autora.

 
1 , 2 , 3
| < Październik 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
            1
2 3 4 5 6 7 8
9 10 11 12 13 14 15
16 17 18 19 20 21 22
23 24 25 26 27 28 29
30 31          
Zakładki:
Ulubione

Najlepsze Blogi
Blog edytowany na licencji:
Teksty i fotografie autora udostępnione na licencji cc-by-sa-3.0. Można je dowolnie kopiować i modyfikować, publikując informacje o autorze i odnośnik do tej strony, za wyłączeniem zastosowań komercyjnych. Wszelkie modyfikacje tekstów i zdjęć także muszą być rozpowszechniane na tej samej licencji. W pozostałych przypadkach obowiązują licencje podane pod materiałami.
Google PageRank Checker

Blog ze stajni: